września 04, 2017

Ulubieńcy sierpnia 2017

Koniec sierpnia to czas podsumowania i pierwszego posta z serii ulubieńców. Dzięki temu, że w sierpniu dopisywały zarówno dni upalne, jak i deszczowe, miałam okazję przetestować moich ulubieńców w każdych warunkach pogodowych. Są to dwa produkty pielęgnacyjne i dwa z kolorówki, których z przyjemnością używałam regularnie przez cały sierpień.
tonik vianek golden rose sheer shine kryolan dermacolor batiste suchy szampon
Vianek nawilżający tonik-mgiełka
vianek tonik-mgiełka
Był dla mojej cery ratunkiem w słoneczne, upalne dni - idealnie odświeża i nawadnia suchą skórę. Używałam go non stop - rano, w ciągu dnia i wieczorami po demakijażu. Zresztą nie mogłam się bez niego obejść przez całe wakacje.
O tym produkcie napisałam osobny post TU.
Batiste Suchy szampon cherry
batiste suchy szampon
Przez upały włosy przetłuszczały mi się dwa razy szybciej. Wcześniej używałam wersji XXL Volume, który okazał się rozczarowaniem. Obciążał moje cienkie włosy i sprawiał, że włosy po jego użyciu wyglądały jeszcze gorzej. Po przeczytaniu pozytywnych opini na temat wariantu wiśniowego postanowiłam go wypróbować. Okazał się niezastąpiony w awaryjnych sytuacjach. Odświeża włosy, delikatnie odbija je od nasady przez długi czas.
Golden Rose pomadka Sheer shine
nawilżająca pomadka golden rose
Nie jestem fanką pomadek o błyszczącym wykończeniu, ale w wakacje zawsze mam ochotę na lekki makijaż. Chociaż szminkę sheer shine mam już dość długo, dopiero w letnie miesiące doceniłam jej pozytywne działanie. Pomadka jest lekka, bardzo dobrze nawilża usta. Posiada filtry UV, które chronią przed promieniowaniem. Mam kolor 04, który daje pół transparentne, błyszczące wykończenie. Intensywność koloru zależy od ilości nałożonych warstw, a nałożona na konturówkę lub matową pomadkę daje ciekawy, bardziej intensywny efekt.
Kryolan Dermacolor Fixing powder
kryolan puder fixujący
Znany, kultowy puder, z którym przetrwałam nie jedno wesele. Utrwala makijaż i matuje na kilka godzin - pierwszy puder, który nie wymagał poprawek. W sierpniu zaliczyłam kilka wypadów w góry i po kilkugodzinnym wspinaniu w deszczu starł się tylko z nosa, reszta makijażu bez zmiany J Nakładałam go pędzlem, puszkiem, gąbką na sucho lub mokro - za każdym razem daje naturalne wykończenie bez efektu maski. Szkoda, że opakowanie to tragedia. Pyli wszędzie i za każdym razem gdy go otwieram. Dlatego nigdy nie odklejam całej naklejki zabezpieczającej wewnątrz opakowania.
A jakich Wy macie ulubieńców?

2 komentarze: