Moja
mieszana cera uwielbia nawilżenie, dlatego maseczki oczyszczające
zawsze omijam szerokim łukiem. Ciężko jest trafić na kosmetyk
oczyszczający, ale jednocześnie nie wysuszający skóry. Już
jakiś czas temu miałam okazję przetestować parę kosmetyków
marki AA (pokazywałam je tutaj). Wśród nich znalazły
się dwie ciekawe maseczki oczyszczające, o których dzisiaj
trochę opowiem.
AA maski Color Detox
Linia
masek Color Detox obejmuje 4 produkty. Każda z nich wyróżnia
się unikalnym składem dobrany do różnych potrzeb skóry
twarzy. Maseczki nie zawierają parabenów i barwników
oraz posiadają neutralne dla skóry pH, a kupimy je w
niestandardowym jak na tą kategorię pielęgnacyjną opakowaniu
jakim jest tubka. Bardzo żałuję, że mamy tak mały wybór
maseczek w tej formie, bo jest to bardzo wygodne i higieniczne
rozwiązanie. Pojemność masek to 30 ml, a sam producent informuje,
że ta ilość wystarczy na ok. 5-6 aplikacji. Cena jednej maski to
14,99 zł.
AA Color Detox, Maska Sebum Control Soda Oczyszczona
Maseczka
zwężająca pory, w której skład wchodzi kompleks Soda Pure
czyli soda oczyszczona połączona z papainą. Oprócz
właściwość silnie oczyszczających ma złuszczać naskórek
oraz wygładzić i wyrównać skórę. Dodatkowo w
składzie znajduje się złuszczający kwas migdałowy, który
odblokowuje pory i zmniejsza ich widoczność.
Tej
maski bałam się najbardziej, bo typowo matujące i oczyszczające
za bardzo wysuszają mi skórę. Dlatego stosuję ją tylko na
nosie, czole i policzkach (tuż przy skrzydełkach nosa) – w
miejscach, gdzie jest najwięcej otwartych porów oraz skóra
wydziela najwięcej sebum. Skóra po użyciu maski jest bardzo
gładka i miękka i wbrew moim obawom nie wysusza skóry. Co do
głębokiego oczyszczania porów, to nie ma się co oszukiwać
– żadna drogeryjna maska nie sprawi, że pory się oczyszczą i
znikną ;) Jednak przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że
rozszerzone pory stają się mniej widoczne i to było miłą
niespodzianką. Biorąc pod uwagę, że maseczkę stosuję tylko na
wybrane partie twarzy, to opakowanie wystarczy na bardzo długo.
AA Color Detox, Maska Detox Islandzki Pył Wulkaniczny
Przeznaczona
jest do każdego typu cery, zawiera kompleks Volcanic Detox, który
łączy islandzki pył wulkaniczny z białą glinką (oba te
składniki są bogate w składniki mineralne). W skład maski wchodzą
również japoński węgiel aktywny, który pochłania
nadmiar sebum i zanieczyszczenia oraz delikatnie złuszczający i
zapobiegający powstawaniu zaskórników kwas azelainowy.
Tą
maseczkę stosuję na twarz lub dodatkowo na szyję i dekolt. Lubię
ją za efekt jaki pozostawia - odświeżonej i czystej skóry.
Cera staje się miło wygładzona, promienna i jakby rzeczywiście po
detoksie ;) Pomimo zawartości substancji typowo oczyszczających nie
daje, aż tak oczyszczającego efektu jak wersja z sodą,
powiedziałabym, że ta po prostu bardziej odświeża skórę i
ją odżywia.
Ta
wersja maseczki również mnie nie podrażniła, nie wysuszyła
i co najważniejsze nie zapchała. Jeśli chodzi o wydajność, to
przy aplikacji na twarz, szyję i dekolt maska wystarczy na 5
aplikacji (przy stosowaniu na samą twarz spokojnie starczy na
więcej).
Jestem
ciekawa czy lubicie maseczki w większych opakowaniach czy wolicie te
jednorazowe?


Zdecydowanie wolę maski w większych opakowaniach, ze względu na ich ekonomiczność, aczkolwiek i saszetkowe kupuję dość często. Zresztą u mnie miesiąc bez nowej maseczki jest miesiącem straconym :D Z AA miałam maseczkę właśnie w tubce z peelingiem (ale jakby z innej serii, różniącej się opakowaniem - swoją drogą trochę to dziwne, bo w sumie w obu 'seriach' są takie same wersje masek, a jednak mają jakieś inne opakowania :D) - była całkiem spoko, ale bez większego zachwytu. Z Twoich bardzo kusi mnie ta wersja z sodą, jak kilka innych kosmetyków które ją zawierają zresztą :)
OdpowiedzUsuńZ tymi maseczkami to tak jak ja ;D Z ciekawości poszukałam maski, o której mówisz i rzeczywiście poza opakowaniem wydają się łudząco podobne do tych z nowej serii :)
UsuńLubię maski w opakowaniach - zdecydowanie wystarczają na dłużej i nie ma tego babrania jak w przypadku saszetek:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)
Zgadzam się :) dodatkowo nic nie zaschnie, nie ma kontaktu z powietrzem, nie trzeba wszystkiego na siłę zużywać po otwarciu jak w przypadku saszetek.
UsuńZaciekawiły mnie te maseczki, bo jakoś do tej pory umknęły mojej uwadze :D
OdpowiedzUsuńSzkoda że opakowanie jest takie malutkie mam te maski w swoim koszyku i cały czas się zastanawiam nad ich zakupem, skłaniam się raczej bardziej do tej minimalizującej widoczność porów :)
OdpowiedzUsuńPolecam spróbować, jak na tak delikatną maseczkę efekt mnie zadowala :)
UsuńŚwietna recenzja, już wiem czym potraktuję skórę po wakacjach :) I... zdecydowanie większe opakowania :)
OdpowiedzUsuńwww.sylviavoyages.com
super wpis, chętnie poczytam więcej
OdpowiedzUsuń