października 27, 2017

Bell Hypoallergenic CC Cream | Hipoalergiczny fluid korygujący

Bell Hypoallergenic CC Cream | Hipoalergiczny fluid korygujący
Bywa tak, że w makijażu czasami ograniczam się do minimum. Chętnie wtedy sięgam po kredkę do brwi, korektor oraz lżejsze od standardowego podkładu kremy koloryzujące. Krem CC z serii Hypoallergenic od Bell to mój pierwszy fluid korygujący, wcześniej używałam tylko kremów BB.

bell krem cc



Produkt

Lekki podkład o właściwościach kremu pielęgnacyjnego zamknięty jest w wysokiej, wąskiej tubce. Tubka ta jest zakończona małym „dziubkiem”, przez który wyciśniemy idealną ilość podkładu. Ma przyjemną konsystencję, nie jest ani za płynny, ani za gęsty. Mam odcień 01 Porcelain, który ma beżowe i żółte tony i jest najjaśniejszym ze wszystkich dostępnych odcieni.




Działanie

Podkład jest lekki i nie zapycha skóry. Na pierwszy rzut oka o idealnej konsystencji, ale ciężko mi go rozprowadzić. Pierwsza warstwa robi smugi i muszę go naprawdę dobrze wklepać. Nie zastyga, więc mam zawsze trochę czasu, żeby ewentualnie coś poprawić. Wykończenie, jakie możemy nim uzyskać jest satynowe i delikatne. Bardzo mi się podoba taki efekt, ale jeśli go nie utrwalę pudrem, to po 3-4 godzinach nierównomiernie się ściera oraz zagłębia się w zmarszczkach. Natomiast dobrze zakrywa rozszerzone pory i o dziwo ich nie podkreśla. Pierwsza warstwa nie zapewnia za bardzo krycia. Jednak można nim te krycie budować, a nakładanie cienkich warstw nie daje efektu maski (oczywiście przy starannym wklepaniu). Z założenia kremy CC powinny lepiej kryć niż kremy BB. A pod tym względem lepiej sprawdził się u mnie krem BB z Garniera do cery mieszanej. I tutaj jestem niemile zaskoczona, bo u wielu dziewczyn na blogach widziałam, że ten podkład całkiem nieźle radzi sobie z kryciem drobnych przebarwień. Ogólnie podkład ma raczej pozytywne opinie i szkoda, że nie dogadał się z moją cerą.





Znacie? Lubicie? Czego najczęściej używacie: podkładów, kremów BB czy kremów CC?

października 25, 2017

Kosmetyczne DIY | Kosmetyki z żurawiną

Kosmetyczne DIY | Kosmetyki z żurawiną


Owoce żurawiny wyglądają niepozornie, ale każda mała jagoda to bomba antyoksydantów. Zawierają witaminę A, C, polifenole (antocyjany), mikroelementy, garbniki. Dodatkowo w żurawinie występuje naturalny konserwant - kwas benzoesowy. Dzięki niemu domowe kosmetyki zachowują dłużej swoje właściwości. Kosmetyki z żurawiną znajdują zastosowanie przede wszystkim w walce z przebarwieniami i objawami starzenia. Żurawina sprawdzi się także dla cer grubszych, tłustych, zanieczyszczonych (może powodować uczucie ściągnięcia przy cerach wrażliwych). Póki można jeszcze znaleźć świeżą żurawinę warto wypróbować jej dobroczynne działanie.



Maseczka dla skóry zanieczyszczonej, pozbawionej blasku

Nadaje się jako peeling do twarzy, a także jako peeling na spierzchnięte ust. Kwasy owocowe i witamina C rozjaśniają przebarwienia oraz mają działanie oczyszczające, a skórka i malutkie pestki dodatkowo mechanicznie ścierają martwe komórki skóry.

10 jagód żurawiny
kwas hialuronowy (można pominąć)

Żurawinę zmielić w blenderze. Następnie przełożyć do miski, dodać kilka kropel kwasu hialuronowego i wymieszać. Papkę nałożyć na 5-10 minut, a następnie wykonać delikatny peeling i zmyć wodą.




Maseczka dla cery tłustej, mieszanej, suchej

Żurawina ma właściwości bakteriobójcze, rozjaśnia zaskórniki i sprawia, że stają się mniej widoczne. Jogurt spowoduje, że skóra będzie miękka i wygładzona.

kilka owoców żurawiny
łyżka jogurtu naturalnego

Żurawinę wrzucić do blendera z jogurtem i połączyć, aż uzyska się gładką, kremową konsystencję . Maskę trzymać na twarzy od 5 do 15 minut.




Peeling do ciała


Sól himalajska jest pełna minerałów, głęboko oczyszcza skórę i ją odżywia. Poza tym dzięki żurawinie peeling ma piękny kolor i używa się go z przyjemnością :)

zmielone owoce żurawiny
2 łyżki soli himalajskiej

Składniki wymieszać i wykonać peeling. Zmyć letnią wodą.









października 20, 2017

AliExpress Haul | Akcesoria do makijażu i pielęgnacji

AliExpress Haul | Akcesoria do makijażu i pielęgnacji
Jestem pewna, że większość z Was zna AliExpress. Ja mogłabym godzinami siedzieć i klikać w aukcje, aż do momentu całkowitego zapełnienia przeglądarki nowymi kartami ;) Odkąd założyłam tam konto, strona stała się moim małym uzależnieniem. Jakiś czas temu zamówiłam na AliExpress parę akcesoriów do makijażu i pielęgnacji. Dzisiaj chcę je Wam pokazać i podzielić się opinią na ich temat. Wszystkie rzeczy kosztowały poniżej 6 zł i miały darmową przesyłkę, a czas dostawy był różny : od 2 do 3 tygodni.

Haul, zakupy aliexpress





Silikonowa mata do czyszczenia pędzli

Moje serduszko jest w kolorze jasnego błękitu, ale jest jeszcze kolor fioletowy, różowy lub pomarańczowy. Dzięki różnorodnej fakturze, która jest podzielona na 3 części można nim doczyścić duże i mniejsze pędzle. Dzięki kropkom znajdującym się na dole serduszka idealnie mogę wyczyścić pędzelki do cieni. Dwa pozostałe rodzaje wypustek dobrze radzą sobie z pędzlami do konturowania, pudru czy podkładu.
Cena: 3,90zł



Kosmetyczka

Do wyboru były różne wzory. Ja zdecydowałam się na kremową z kwiatami w odcieniu niebieskim. Kosmetyczka nie jest duża, ale za to dość pojemna. Wewnątrz posiada materiał zabezpieczający przed wylaniem płynnych kosmetyków. I za ten dodatkowy materiał należy się duży plus, sprawdziłam to i faktycznie nie przepuszcza wody. Zamek działa sprawnie, kosmetyczka w środku i na zewnątrz jest wykonana bardzo starannie.
Cena: 5,32 zł





Miseczki 

Dawno brakowało mi czegoś w czym mogłabym robić domowe peelingi i maski lub po prostu czegoś, z czego można wygodnie nakładać gotowe maseczki. Dotychczas używałam szklanych kuchennych misek, który średnio się sprawdzały pod prysznicem lub w wannie. Te miseczki są wykonane z plastiku i są wiele bardziej poręczne. Są nie duże, lekkie, nawet jeśli się wyślizgną pod prysznicem to nic się z nimi nie stanie. Każdy wzór ma 4 kolory: beżowy, różowy, miętowy i niebieski. Dostępny jest również kształt rozgwiazdy.
Cena: 4,04 zł




Szpatułka do nakładania masek
Zamówiłam ją z ciekawości, raczej używam pędzla lub nakładam maski palcami. Tutaj również mamy wybór jeśli chodzi o kolor. Szpatułka wygląda tak samo jak na zdjęciach aukcji. Jest dobrze wykonana, myłam ją kilka razy i dezynfekowałam, a kolor matowego złota i różowej rączki dalej pozostaje bez zmian. Do mieszania glinek,alg i masek domowych się nie nadaje (przynajmniej mi wygodniej pracuje się pędzlem). Natomiast do nakładania gęstych produktów jest w porządku, potrafi dojść nawet do wgłębienia przy skrzydełkach nosa.
Cena: 3,43 zł




Pędzel do brwi
To jedyny produkt, który w rzeczywistości odbiega od zdjęć pokazanych na aukcji. Z jednej strony znajduje się szczoteczka, a z drugiej pędzelek. Na zdjęciach u sprzedawcy widać, że pędzelek jest krótki, zbity i skośny. W rzeczywistości przyszedł długi, nierówno ścięty o miękkim włosiu. Grzebień sprawuje się super, dokładnie można nim wyczesać włoski, a co do pędzelka sprawdza mi się do nakładania mokrych produktów np. cieni do powiek, korektor pod łuk brwiowy, czyszczenie i wyrównanie konturu ust. Nie żałuję, że go kupiłam, tym bardziej za tak śmieszną cenę :)
Cena: 1,79 zł









Co najchętniej kupujecie na AliExpress?












października 18, 2017

Loreal Nutrifier | Odżywcza maska bez silikonów

Loreal Nutrifier | Odżywcza maska bez silikonów


Seria Nutrifier przeznaczona jest dla włosów suchych i przesuszonych. To co je wyróżnia wśród kosmetyków profesjonalnych, to brak silikonów w składzie. Chociaż dużo można znaleźć informacji, że silikony są złe, nadbudowują się na włosach i nie pozwalają wnikać substancjom aktywnym, to ja bardzo je lubię i nie mam z nimi problemu (jednak czasami zdarza się, że obciążają moje cienkie włosy). Wybierając maskę Nutrifier chciałam dać odpocząć moim włosom od silikonów i zobaczyć jak ich brak wpłynie na stan moich włosów.


Skład


Aqua, cetearyl alcohol, glycine soja oil/soybean oil, behentrimonium chloride, isopropyl alcohol, phenoxyethanol, glycerin, caprylyl glycol, benzoic acid, bht, linalool, hexyl cinnamal, limonene, benzyl salicylate, arginine, glutamic acid, benzyl alcohol, serine, hydroxypropyltrimonium hydrolyzed wheat protein, 2-oleamido-1,3-octadecanediol, cl 19140/yellow 5, cl 15985/yellow 6, citrid acid, cl 17200/red 33, parfum.

Cetearyl alcohol – zapobiega odparowywaniu wody z powierzchnie włosów.
Glycine soja oil (olej sojowy) – nawilża włosy i chroni przed utratą wilgoci.
Glycerin (gliceryna) – utrzymuje nawilżenie.
Caprylyl glycol – zapobiega utracie wody.
Arginine (arginina) – głęboko nawilża włosy.
Serin (seryna) – utrzymuje wilgoć, wygładza i nawilża włosy.
Hydroxypropyltrimonium hydrolyzed wheat protein (hydrolizowane proteiny pszenicy) – silne działanie regenerujące i nawilżające.



Produkt

Maska znajduje się w plastikowym, zakręcanym słoiku, który wygodnie się odkręca i zamyka. Opakowanie jest proste i ładne, zresztą cała profesjonalna linia produktów do włosów Loreal jest estetycznie wykonana. Maska ma lekko żółty kolor i przepięknie pachnie. Uwielbiam ten świeży zapach utrzymujący się cały dzień po umyciu włosów. W konsystencji maska jest gęsta, dobrze się nakłada i nie spływa przy nakładaniu.





Działanie

Maska sprawdza się dobrze. Pomimo, że jest gęsta nie powoduje obciążenia, a włosy są lekkie i sypkie. Po jej zastosowaniu włosy się błyszczą i dobrze układają. Sięgałam po nią szczególnie przed ważnym wyjściem, kiedy chciałam mieć pewność, że włosy będą wyglądać zdrowo i dobrze się układać. Do tego maska jest bardzo wydajna. Stosuję ją 1 raz w tygodniu od marca, a została mi jeszcze ¼ opakowania. Z jednej strony działanie maski pozytywnie mnie zaskoczyło, z drugiej strony podobny efekt daje maska z firmy Biovax (która też nie ma silikonów w składzie). Za 200 ml zapłaciłam niecałe 35 zł, a za połowę tej ceny spokojnie można znaleźć dobrą bezsilikonową odżywkę lub maskę. Podsumowując jest to dobra maska, która widocznie wpływa na kondycję włosów. Jeśli ktoś lubi pielęgnację bez silikonów i ma włosy cienkie, które łatwo obciążyć to maskę Nutrifier mogę polecić.






Jeśli macie sprawdzone maski bez silikonów to napiszcie w komentarzach. Chętnie je sprawdzę na swoich włosach :)



października 16, 2017

Bielenda Super Power Mezo Serum | Aktywne serum korygujące z kwasem migdałowym

Bielenda Super Power Mezo Serum | Aktywne serum korygujące z kwasem migdałowym

Jakiś czas temu pisałam o tym, że jesienią i zimą chętnie sięgam po kwasy owocowe lub migdałowe. Dlatego każdy kosmetyk, który zawiera w swoim składzie kwasy chętnie kupuję i sprawdzam. Aktywne serum korygujące z kwasami stało się hitem wielu osób. Już na wstępie muszę powiedzieć, że do tej grupy nie należę. A powody, które sprawiły, że produkt jest dla mnie przeciętny znajdziecie w tym poście.






Skład

Aqua, Mandelic Acid, Lactobionic Acid, Niacinamide, Sodium Hyaluronate, Allantoin, Hydroxyethylcellulose, Polysorbate 20, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Parfum (Fragrence), Butylphenyl Methylpropional, Hydroxycitronellal, Limonene, Linalool.


Mandelic Acid (kwas migdałowy) – redukuje niedoskonałości i przebarwienia, działa antybakteryjnie. Wpływa na poprawę jędrności skóry, spłyca zmarszczki i zapobiega pojawianiu się nowych.
Lactobionic Acid (kwas laktobiotynowy) - łagodzi stany zapalne skóry.
Niacinamide (niacynamid) – wpływa na nawilżenie skóry, działa przeciwzapalnie i regenerująco.
Sodium Hyaluronate (Hialuronian sodu) – nawilża i zmiękcza skórę.
Allantoin (Alantonina) – działanie przeciwzapalne i regenerujące, stymuluje proces gojenia się ran.




Produkt

W buteleczce mieści się 30 ml produktu, który jest bardzo wydajny. Szklana buteleczka posiada zakrętkę z bardzo precyzyjną pipetą. Takiego rodzaju aplikatory są wygodne, możemy wydobyć odpowiednią ilość serum. Konsystencja jest płynna i lekka, szybko się wchłania w skórę. Zapach jest intensywny i trochę jakby sztuczny, chemiczny? Nie potrafię go inaczej opisać. Serum przeznaczone jest dla osób z cerą tłustą, mieszaną, posiadającą niedoskonałości. Poprawia jędrność skóry, zwęża pory, złuszcza naskórek, powodując wygładzenie, rozjaśnienie przebarwień oraz likwidując nadmierne błyszczenie.


Działanie

Serum używałam co drugi dzień przed pójściem spać. Dla mnie jego formuła jest idealna: szybko się wchłania, nie pozostawia nieprzyjemnej warstwy, a co za tym idzie nie zapycha. Dobrze radzi sobie z drobnymi niedoskonałościami i faktycznie zwęża pory. Już po kilku pierwszych użyciach skóra stała się gładka i odrobinę bardziej napięta. U mnie absolutnie nie sprawdził się pod względem rozjaśnienia przebarwień czy spłycenia drobnych zmarszczek. Poza tym serum nie ograniczyło powstawania nowych wyprysków. Chyba za dużo się o nim naczytałam w internecie i za dużo się po nim spodziewałam ;) Przy regularnym stosowaniu efekty są widoczne, aczkolwiek nie jest to efekt „wow”. Myślę, że dla osób, które miały już styczność z kwasami to serum będzie za słabe. Ogólnie serum oceniam jako dobry kosmetyk, warty wypróbowania, ale nic więcej.





Jestem ciekawa co sądzicie o tym serum. Piszcie w komentarzach :)

października 13, 2017

Kosmetyczne DIY | Naturalna opalenizna czyli macerat z marchwi

Kosmetyczne DIY | Naturalna opalenizna czyli macerat z marchwi


Która z nas nie marzy o ciepłej, zdrowej opaleniźnie przez cały rok? Z pewnością należę to takich osób. I chociaż stosuję czasami balsamy brązujące na ciało, to na twarz nie lubię nakładać chemicznych, zapychających składów. Na rynku kosmetycznym znajdziemy wiele kremów, serum i maseczek z beta karotenem, jednak czysty macerat jest bardziej uniwersalny. Mam dla was przepis jak zrobić własny macerat oraz pomysły jak go wykorzystać do tworzenia własnych kosmetyków.



Właściwości:
- ma działanie przeciwzapalne
- pozytywne działanie na podział komórkowy w skórze
- zwiększa elastyczność i nawilżenie
- zawiera karotenoidy, które są silnymi przeciwutleniaczami
- nadaje stopniowy, delikatny odcień opalenizny
- chroni skórę przed promieniowaniem UV
- łagodzi podrażnienia


Przepis na domowy olej z marchewki:

Dowolny, ulubiony olej i marchewkę.
1. Marchewkę potrzeć na tarce o małych oczkach.
2. Do słoikach wrzucić marchew i całą zalać olejem. Szczelnie zakręcony słoik odstawić w ciemne miejsce. Po ok. 2 tygodniach olej jest gotowy.

Jak widać wykonanie takiego oleju jest proste, ale czasochłonne, dlatego wolę kupić gotowy produkt (np. w sklepach internetowych z półproduktami).




Krem BB

Do kremu dodać kilka kropli maceratu i nałożyć na twarz, szyję i dekolt. Taki krem BB stosuję w dni kiedy na twarzy nie mam niespodzianek i nie muszę stosować korektora ;) Kolor skóry jest delikatnie wyrównany, a im więcej kropel dodamy tym efekt będzie intensywniejszy. 

Nawilżająco odżywczy balsam do ciała

Podobnie można go używać na ciało dodając kilka kropli do balsamu. Własny odżywczy balsam można wykonać mieszając macerat z olejem kokosowym lub masłem shea.

Maseczka

Macerat świetnie sprawdza się dodawany do glinek. Taka maseczka zadziała antybakteryjnie i dostarczy wielu substancji odżywczych, uzyskamy delikatny efekt zdrowego kolorytu, a twarz będzie miękka i wygładzona.
Macerat można też stosować z kwasem hialuronowym. Taka mieszanka silnie nawilży naskórek.

Stopniowy samoopalacz

Do maceratu dodać ulubiony olej do twarzy w stosunku 1:1. Aby efekt delikatnej opalenizny był widoczny, trzeba go stosować regularnie – najlepiej co drugi dzień. Efekt jest widoczny już po kilku dniach. 



Często spotykam się z opiniami, że olejek/macerat zostawia plamy. Mój macerat jest na bazie olejku z pestek słonecznika i nie zauważyłam żeby nierównomiernie zabarwiał skórę. Używam go solo z kwasem hialuronowym na noc i nigdy nie miałam plam ani na twarzy, ani na poduszce. Jednak każda skóra jest inna i reaguje w różny sposób, dlatego na początek najlepiej zastosować rozcieńczony macerat w mniejszej ilości.




Znacie maceraty lub olejki z marchwi?
















października 11, 2017

Granola | Przepis

Granola | Przepis
Jeśli lubicie płatki a jednocześnie chcecie dbać o zdrowie to mam dla Was przepis na granolę. Tak naprawdę bazą są tylko płatki owsiane. Do granoli można dodać wszystko na co ma się ochotę. Ja na przykład zrezygnowałam z cukru, bo lubię suszone daktyle, które są wystarczająco słodkie. Migdały można zastąpić orzechami, a żurawinę innymi suszonymi owocami. Można też całkowicie zrezygnować z oleju.





Dlaczego warto ją jeść?

1. W przeciwieństwie do granoli ze sklepowej półki, ta robiona własnoręcznie nie zawiera cukru, syropu glukozowo-fruktozowego i sztucznych substancji.
2. Węglowodany zapewniają mnóstwo energii, pobudzają koncentrację i pracę mózgu – dobry wybór na rozpoczęcie dnia.
3. Zawiera błonnik, który wspomaga pracę układu pokarmowego, wpływa pozytywnie na poziom glukozy we krwi, obniża cholesterol, pomaga pozbyć się szkodliwych substancji z organizmu i daje uczucie sytości.
4. Bogata w minerały: magnez, wapń, potas, żelazo, fosfor, cynk.
5. Witaminy z grupy B pozytywnie działają na układ nerwowy, układ krążenia, poprawiają pamięć i koncentrację, a także stan skóry, włosów i paznokci.




Składniki i sposób przygotowania:

Kcal: 2100
W: 220
B: 61
T: 107

250 g płatków owsianych
25g migdałów
25g pestek dyni
35g wiórków kokosowych
30g siemienia lnianego
30g żurawiny
30g daktyli
25g nasion chia
30g oleju kokosowego


1. Migdały posiekać za pomocą noża lub blendera, a siemię lniane zmielić.
2. Wszystkie suche składniki poza daktylami i żurawiną wymieszać. Dodać rozpuszczony olej kokosowy i jeszcze raz przemieszać. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 na 20 min. Co jakiś czas należy sprawdzać czy nasza granola za bardzo się nie przypieka i ją przemieszać.
3. W międzyczasie pokroić daktyle na mniejsze kawałki.
4. Po 20 minutach dodać daktyle i żurawinę i zostawić jeszcze 5 minut, aż granola będzie chrupiąca i brązowa.
5. Granolę zostawić do ostygnięcia. Przechowywać w szczelnie zamkniętym słoiku.



Smacznego :)








października 10, 2017

Fitokosmetik Glinka Bajkalska Błękitna.

Fitokosmetik Glinka Bajkalska Błękitna.
Glinki i algi to zdecydowanie moje ulubione maseczki na twarz. Właściwie to nie tylko na twarz, bo dodawane do kąpieli lub masek do włosów potrafią również działać wspaniale na ciało i włosy. Dzisiaj chcę Wam pokazać jedną z najlepszych i najtańszych glinek jakie do tej pory stosowałam – Bajkalska glinka błękitna.




Skład


Kaolin (Blue Clay)


Glinka niebieska - ze wszystkich glinek, to właśnie ta zawiera najwięcej minerałów m.in.: żelazo, potas, krzem, cynk, magnez, wapń, miedź. Ma działanie przeciwzmarszczkowe i zwalcza niedoskonałości. Odżywia i łagodzi podrażnienia skórne, ponadto ma silne działanie oczyszczające i antybakteryjne.




Produkt

Glinka mieści się w saszetce, która niestety nie posiada strunowego zamknięcia. Trochę to utrudnia przechowywanie produktu, jeśli nie chcemy zużyć od razu całej glinki. Konsystencja typowa dla glinek – sypki proszek, nie posiadający zapachu. Wbrew nazwie, posiada kolor zielony, a nie błękitny. Glinka ma ujędrniać skórę, działać odmładzająco, wygładzać i nawilżać skórę. Producent zaleca regularne stosowanie 1-2 razy w tygodniu.





Działanie

Już na wstępie pisałam, że to jedna z najlepszych glinek :) Podstawowy przepis na maskę to glinka + woda, ja jednak zawsze dodaje coś ekstra np. kwas hialuronowy, olejek, wodę różaną. Po wymieszaniu z wodą tworzy gęstą konsystencję, którą łatwo się nakłada (np. pędzlem) oraz łatwo się zmywa. Pierwszą rzeczą jaką można zauważyć po użyciu maski to wygładzona i miękka skóra. Pomimo, że zmywam glinkę obficie wodą, to nie czuję nieprzyjemnego ściągnięcia skóry. Czuję się na tyle komfortowo, że nie mam silnej potrzeby tonizowania twarzy, co ma miejsce przy „zwykłych” maseczkach. Natomiast twarz staje się napięta (w pozytywnym sensie). Po chwili od zmycia maski, cera jest rozjaśniona i delikatnie ujednolica się jej kolor. Jeśli chodzi o działanie oczyszczające, to moim zdaniem nie jest aż tak silne. Jednak do cery wrażliwej lepsza będzie glinka różowa lub biała.





Lubicie glinki? Jeśli tak, to która jest Waszą ulubioną? :)

października 06, 2017

Top 5 ulubionych produktów do ust Golden Rose | Jesień'17

Top 5 ulubionych produktów do ust Golden Rose | Jesień'17


Wraz ze zmianami pór roku lubię modyfikować swój makijaż, a pomadki to chyba najłatwiejszy sposób na wprowadzenie czegoś nowego. Wiosna i lato to czas dla jasnych i delikatnych pasteli, przybrudzonych róży oraz mocnych, wręcz neonowych odcieni. Jesień i zima zarezerwowane są dla bardziej zgaszonych odcieni, ciemnych fioletów, czerwieni, brązów. Dzisiaj chciałabym pokazać 5 moich ulubionych kolorów, po które najczęściej sięgam jesienią.







Dream Lips Lipliner 502 i 510

Pierwsza z nich to beżowy, ciepły brąz. Używam go najmniej z całej piątki, głównie na co dzień jako typowy ciemniejszy nudziak. Numerek 510 to bardzo ładny, zgaszony, ciemny odcień różu. Jest lekko ciemniejszy od mojego naturalnego koloru ust więc świetnie uzupełnia makijaż dzienny, dając bardzo naturalny efekt. Obie kredki dają matowe wykończenie i są bardzo trwałe.



Płynna pomadka Longstay 05

Klasyk wśród jesiennych pomadek dla wszystkich, którzy dobrze czują się w ciemnych kolorach na ustach. Ciemny, intensywny, burgundowy fiolet. Jak każdy ciemny kolor wymaga najwięcej precyzji przy aplikacji. Ma bardzo dobrą pigmentację, długo się trzyma na ustach.



Płynna pomadka Longstay 19

Bardzo się bałam kupić ten kolor. Na swatchach w internecie wyglądał na stonowaną, bardzo jasną zgaszoną czerwień, a w sklepie na rudy brąz. W rzeczywistości to „ceglasty”, brązowo-czerwony odcień :) Ciężko go opisać, na zdjęciu nie udało mi się oddać prawdziwego koloru. Ma bardzo dobre krycie przy niewielkiej ilości produktu. Zdecydowanie nadużywam tą pomadkę :)



Matte Lipstick Crayon 09

Jak pisałam na wstępie wiosną i latem noszę żywe kolory. Ta czerwień jest intensywna, ale nie ma w sobie pomarańczowych pigmentów. Jest to chłodny, klasyczny odcień dla mnie idealny na jesień i zimę. Bardzo kremowa, przyjemnie nosi się na ustach, nie daje aż tak matowego wykończenia jak Longstay. Nierówno się zjada, ale można to szybko poprawić.









Macie swoje niezastąpione pomadki na jesień? A może są to inne kosmetyki kolorowe?






października 04, 2017

Projekt Denko | Wrzesień 2017

Projekt Denko | Wrzesień 2017

Oto moje kosmetyczne zużycia ostatnich tygodni. Trochę tego mało, ponieważ nie wyrobiłam w sobie nawyku zbierania pustych opakowań i z rozpędu parę wylądowało w koszu. Kosmetyki, które zużyłam, ale nie ma ich na zdjęciu to podkład Loreal True Match N1, tonik-mgiełka Vianek, szampon Garnier Goodbye Damage. Większość tych, które przetrwało to kosmetyki kolorowe, ale wśród nich znalazły się też 2 produkty pielęgnacyjne. Zapraszam do przeglądu :)




Avon Balsam z woskiem pszczelim i miodem

Mój ulubiony balsam do ust, który nakładam zawsze na noc. Podczas używania tego balsamu jeszcze żadna matowa pomadka nie wysuszyła mi ust. Jest baaardzo wydajny, ponadto można go używać na inne przesuszone części ciała np. łokcie, skórki przy paznokciach. Choć nie przepadam za takimi opakowaniami w produktach do ust, to działanie balsamu rekompensuje mi tą wadę.



Evree Instant Help Krem ratunek dla rąk

Jak widać na zdjęciu wycisnęłam z niego wszystko. Dobrze nawilża, a przy tym szybko się wchłania. Lubię go za to, że nie zajmuje wiele miejsca w torebce czy kosmetyczce. Formuła jest wydajna - wystarcza mała ilość kremu, aby pokryć całe dłonie. Myślę, że na zimę znowu się u mnie pojawi.



Kobo Transparentny Puder Matujący 

To już moje trzecie lub czwarte opakowanie. Dobrze matuje, jednocześnie nie jest ciężki. Świetnie wygląda zarówno z lekkim kremem bb, jak i z ciężkim podkładem typu Makeup Atelier Paris. Jedyne co mnie strasznie wkurza to wydobywanie pudru kiedy się kończy. Większym pędzlem ciężko jest dotrzeć w rogi opakowania i muszę długo się z nim bawić zanim przypudruję całą twarz.



Maybelline Colossal Volume 100% Black

Chyba wszyscy go znają i nie ma się co rozpisywać. Co jakiś czas zawsze do niego wracam. Lubię ten tusz ze względu na szczoteczkę, którą zawsze zostawiam. Po umyciu posłuży mi do rozczesywania rzęs.



Catrice Płynny Korektor 010

Ma swoje plusy i minusy. Na jego korzyść przemawia krycie i konsystencja. Pomimo że ma zauważalną różową tonacje, to uważam go za najlepszy drogeryjny korektor. Dopiero niedawno udało mi się znaleźć odcień 005, który jest bardziej żółty i ewidentnie lepiej wygląda nałożony pod oczami. Dlatego z radością żegnam się z pustym opakowanie 010 i witam, mam nadzieję lepszego zamiennika.

Golden Rose Długotrwała konturówka do brwi 101

Najlepszy i najwygodniejszy produkt do makijażu brwi jaki miałam. Cieszę się, że konturówka skończyła się akurat przed weekendem zniżek Stylowe Zakupy i mogłam go kupić taniej. W sumie to nawet gdyby się nie skończyła, to i tak bym kupiła zapas ;)



A jak tam Wasze zużycia we wrześniu?

października 02, 2017

Pharmaceris N - Delikatny Peeling Enzymatyczny do twarzy.

Pharmaceris N - Delikatny Peeling Enzymatyczny do twarzy.
Nie mam rozszerzonych naczynek i zakup tego peelingu to był czysty przypadek. Będąc w aptece kątem oka zobaczyłam szafę z kosmetykami Pharmaceris i poprosiłam o peeling enzymatyczny tej firmy. Dopiero w domu zauważyłam, że to wersja do cery naczyniowej, jednak było mi obojętne dla jakiego typu cery jest przeznaczony, byleby dobrze złuszczał naskórek. Czy się u mnie sprawdził przeczytacie w tym poście.
 
 
 
 
 

Skład

pharmaceris peeling enzymatyczny skład
 
Aqua, Glycerin, Paraffinum Liquidum, Polyacrylamide, 1,2-Hexanediol, C13-14 Isoparaffin, Laureth-7, Alcohol, Papain, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Ethylhexylglycerin, Lecithin, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Hydroxyethylcellulose, Silica Dimethyl Silylate, Pentylene Glycol, Butylene Glycol, Atelocollagen, Diosmine, Sodium Chondroitin Sulfate, Phenoxyethanol, Parfum.
 
Glycerin (gliceryna) - działanie nawilżające.
Papain (papaina) - enzym pozyskiwany z owoców, złuszcza martwy naskórek.
Lecithin (lecytyna) - odżywia i zmiękcza skórę.
Butylene Glycol (glikol butylenowy) - zapobiega wysuszaniu naskórka, pomaga przenikać substacjom aktywnym w głąb skóry.
Atelocollagen - działa nawilażająco.
Diosmine - wzmacnia i chroni naczynia krwionośne.
Sodium Chondroitin Sulfate (sól siarczanu chondroityny) - łagodzi podrażnioną skórę.
 
 
 

Produkt

Wygodna tubka mieści 50ml peelingu. Estetyczne, proste opakowanie, na którym opisany jest sposób użycia. Więcej na temat składu i działania można przeczytać na kartoniku, w którym zapakowana jest tubka. Konsystencja lekka, żelowa o białym kolorze. Dobrze się rozprowadza i jest wydajny. Zapach jest przyjemny, niezbyt intensywny.
 
 
 
 
 

Działanie

Zacznę od czegoś, co zdziwiło mnie najbardziej czyli skład. Niby jest tu dużo składników aktywnych, które nawilżają, łagodzą podrażnienia itd., ale w większości znajdują się na szarym końcu. Następnie sposób użycia jaki zaleca producent: peeling należy rozprowadzić na oczyszczoną twarz i pozostawić na 5-8minut, a następnie zmyć wodą lub tonikiem. Stosując go w taki sposób peeling szybko wysycha i wchłania się w skórę, a nie o to przecież chodzi. Tym bardziej, że zawiera parafinę, która prowadzi do powstawania zaskórników. Dlatego wolę wykonywać peeling na zwilżoną skórę przez 5 minut i zapobiegać jego wysychaniu. Tym bardziej, że woda aktywuje enzymy, zwiększając tym samym złuszczanie martwych komórek naskórka. Po całym zabiegu zmywam peeling obficie wodą. Według opakowania produkt delikatnie złuszcza, wygładza naskórek, do tego wzmacnia naczynia krwionośne, nawilża, a także działa wyciszająco na zaczerwienienia. Na pewno dobrze złuszcza, widocznie znikają drobne skórki, skóra całej twarzy jest wygładzona. Natomiast u mnie nie wyrównał kolorytu i nie rozjaśnił drobnych śladów po stanach zapalnych.
Zaczynam teraz serię peelingów z kwasami i wątpię, żebym wróciła do peelingu Pharmaceris w przyszłym roku.
 
 
 
Znacie peelingi enzymatyczne tej firmy? Macie swoje sprawdzone peelingi?