Rok
2018 dobiegł końca, czas więc na ulubieńców minionego
roku. Większość z nich to kosmetyki do makijażu, jeśli natomiast
chodzi o pielęgnację to niestety, nie był to zbyt udany rok i nie
wiele kosmetyków naprawdę mnie zachwyciło... Sami jednak
zobaczcie co znalazło się na mojej liście najlepszych kosmetyków
2018 roku.
Bourjois, Podkład Healthy Mix
Podkład
znam tylko w nowej wersji, a ta całkowicie mi się sprawdza. Jest
lekki i jak na swoją formułę całkiem ładnie kryje. Nie jest to
jakieś super krycie, ale na co dzień całkowicie mi wystarcza.
Polubiłam go za naturalne i rozświetlające wykończenie oraz za
to, że nadaje się zarówno do suchych partii twarzy (nie
podkreśla suchych skórek), jak i mieszanej. Posiadam odcień
51, który wpada w żółte tony – brak tu różowych,
pomarańczowych czy szarych pigmentów.
Laura Mercier, Translucent Powder
Ze
względu na wysoką cenę bardzo długo zastanawiałam się nad jego
kupnem. W końcu udało mi się go kupić w Douglasie w promocyjnej
cenie. Nie dziwią mnie zachwyty nad tym pudrem, bo jest naprawdę
godny uwagi. Nie podkreśla zmarszczek i pięknie wygładza
nierówności cery. Nie wysusza skóry oraz dobrze
utrwala makijaż.
Lovely, Kryjący korektor w płynie 04 Vanilla
Nareszcie
pojawił się korektor, który naprawdę jest kryjący! Nie
obciąża skóry pod oczami, nie wysusza jej, a jego mała
ilość wystarczy, aby zakryć zasienienia. Fajnie sprawdza się
także na twarzy – do przykrycia niedoskonałości lub rozjaśnienia
wybranych partii. Do tego jest bardzo wydajny. Kupiłam go z
ciekawości na promocji 2+2 w Rossmannie jesienią. Używając go
codziennie dopiero teraz zauważam, że powoli się kończy.
Colourpop, cienie pojedyncze i paleta You Had Me At Halo
Chociaż
na początku nie byłam przekonana do jakości palety Colourpop, to
przyznaję, że właśnie po nią sięgałam w tamtym roku
najczęściej. Przekonała mnie neutralna kolorystyka i łatwość, z
jaką wykonuję się nią dzienny, „szybki” makijaż. Poza tym
uwielbiam ich pojedyncze cienie, nie są aż tak „suche” i dłużej
trzymają się na powiece.
My Secret, Matt eyeshadow 505 oraz Kobo, Mono Eyeshadow 128
Oprócz
brązów, neutralnych fioletów i złotych kolorów
muszę mieć w swojej kolekcji czarny i beżowy, matowy cień. Wstyd
się przyznać, ale ten z Kobo mam już chyba ze 2 lat... i nadal
jest świetny! Bardzo czarny, matowy i trwały. Kiedy nie używam
eyelinera sięgam po ten cień, aby zaznaczyć linię rzęs.
Pojedyncze cienie My Secret znam od dawna i bardzo je lubię, a
odcień 505 jest ze mną najdłużej. Przede wszystkim ma bardzo
dobre krycie, dzięki czemu tworzy świetną bazę pod inne cienie.
Eveline, Tusze do rzęs
Po
kilkuletniej przerwie na nowo odkryłam tusze do rzęs marki Eveline.
Przez większość roku po każdej skończonej buteleczce kupowałam
inny rodzaj maskary tej marki i tylko raz się zawiodłam. O dziwo
tusze szybko nie wysychają czego się obawiałam. Tusze są tanie,
ale ich jakość przewyższa nawet o wiele droższe tusze np. Sin
Skin czy Loreal.
Maybelline, Color Sensational 250
Nigdy
nie spodziewałam się, że wrócę do „zwykłych” pomadek.
Jednak pod wpływem impulsu sięgnęłam po pomadkę Maybelline (Tak!
znów na promocji 2+2) i zakochałam się. Kolor 250 jest
idealnym nudziakowym, ciemnym różem. Trochę przybrudzony,
trochę wpadający w ciepłe tony. Ciężko jest opisać jej kolor,
bo na każdym wygląda inaczej. Pięknie pachnie i nie jest zbytnio
trwała, jednak jeśli szukacie czegoś na co dzień nie koniecznie w
macie, to polecam odcień Mystic Mauve .
Eveline, Matt Magic Lip Cream 01
Do
tej pory królowały u mnie pomadki Golden Rose. Co mnie
przekonało do pomadek Eveline? Ich kremowa, lekka konsystencja, a
przy tym idealne krycie. Płynne pomadki Eveline mają bardzo
precyzyjny aplikator, którym dużo łatwiej wyrysować usta,
poza tym gama kolorystyczna bardzo trafia w mój gust.
Golden Rose, Soft & Matte Creamy Lip Color 101
Znowu
mamy tu matową pomadkę o konsystencji musu. Pomimo że kolor jest
chłodny, to twarz nie wygląda trupio i blado. Trwałość gorsza od
standardowych płynnych pomadek Long Stay, aczkolwiek noszą się
lżej i przyjemniej na ustach,
Pędzle Jessup i Zoeva
Żałuję,
że pędzle Jessup nie pojawiły się kilka lat temu (a przynajmniej
Ja o nich nie wiedziałam). Są świetną alternatywą dla droższych
pędzli i jeśli jeszcze się wahacie, to polecam osobny wpis, gdzie
porównałam je do pędzli Zoeva. Wracając do ulubieńców,
pośród wielu modeli pędzli wśród najlepszych z
najlepszych znalazły się 2 modele : 221 i 231. Gdy bardzo się
spieszyłam byłam w stanie wykonać kompletny makijaż oka tylko
tymi dwoma pędzlami: jednym koncentrując cień w danym miejscu,
drugim rozetrzeć jego granicę.
GlamShop, sztuczne rzęsy
W
tamtym roku stałam się posiadaczką przepięknych rzęs Glamlash.
Modele, które posiadam to „Naturalne” i „Kocie”.
Ładnie i naturalnie wyglądają na oku w makijażu dziennym i
wieczorowym.
Garnier, Odświeżający tonik z winogronem
Tonik
dedykowany jest cerze normalnej i mieszanej, ale nawet wtedy, gdy
moja skóra była podrażniona i sucha dawał potrzebne
ukojenie. Bardzo przyjemnie odświeża i oczyszcza skórę, a
do tego pięknie pachnie.
Synchroline, Hydratime Plus
Nigdy
żaden krem tak dobrze nie nawodnił i nie nawilżył mojej skóry.
Urzekł mnie dodatkowo bardzo lekką formułą, która nie
zapchała mojej skóry. Poprzedniej zimy borykałam się z
lekkim podrażnieniem, prawdopodobnie spowodowanym wysuszeniem cery,
a ten krem w szybkim czasie przywrócił mojej skórze
równowagę.
The Ordinary, Peeling kwasowy AHA 30% i BHA 2%
Skuteczny
peeling, którego działanie zauważyć można już po
pierwszym zabiegu. Rozjaśnia cerę, poprawia jej koloryt,
odblokowuje i zmniejsza widoczność porów (a na tym zależało
mi najbardziej w momencie kupowania peelingu). Miłym zaskoczeniem
było rozjaśnienie mniejszego przebarwienia na czole, które
towarzyszy mi od kilku lat. Poza tym peeling jest wydajny i w
przystępnej cenie, na pewno kupię go ponownie, gdy skończę
pierwszą buteleczkę.
Organic Shop, Peeling do ciała
Najlepszy
drogeryjny peeling jakiego do tej pory używałam. Pisałam już o
nim na blogu, dlatego nie będę się rozpisywać i odsyłam Was
tutaj :)
Milk Shake, Incredible milk kuracja regenerująca bez spłukiwania
Jako
osoba z cienkimi włosami w kosmetykach szukam pielęgnacji bez
obciążenia. To właśnie otrzymałam stosując odżywkę bez
spłukiwania marki Milk Shake. Oczywiście nie jest to odżywienie na
poziomie maski, ale to jedyna odżywka bez spłukiwania, która
sprawia, że włosy są miękkie, łatwiej się rozczesują i nie
powoduje szybkiego przetłuszczania. Nie mogłabym też nie wspomnieć
o zapachu odżywki. Jeśli jesteście fankami słodkich, karmelowych
cukierków, to odżywka Was zachwyci :)
Bioelixire, Jedwab z witaminą B5
Serum
używam od prawie roku do zabezpieczania dolnych partii włosów
i na początku nie byłam do niego przekonana. Nie widziałam
znaczących efektów na włosach poza ich nabłyszczeniem.
Jednak miesiąc temu zdałam sobie sprawę, że ostatnio odwiedziłam
fryzjera prawie rok temu i od tamtej pory nie mam ani jednej
rozdwojonej końcówki. Używam go zamiennie z odżywką Milk
Shake i jestem pewna, że to ten duet tak pozytywnie wpłynął na stan włosów przez ostatni rok.
Znacie
któregoś z moich ulubieńców? Piszcie, co Was
najbardziej zachwyciło w minionym roku.


Peelingi OS bardzo lubię, chooociaż mam wrażenie, że te większe wersje mają lepsze zapachy. Z tych mniejszych nie trafiłam jeszcze na zapach, który by mi odpowiadał :) Tusze Eveline też bardzo często kupuję i jeszcze nie miałam takiego, któryby mi się nie sprawdził :D
OdpowiedzUsuńNie miałam jeszcze okazji sprawdzić tych większych wersji, ale przyznam, że nazwy mają zachęcające :)
UsuńTeż mam słabość do tuszy z eveline - fajne są:D
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)
Cienie Kobo uwielbiam, a z Colourpop mnie kuszą :D
OdpowiedzUsuńNa Twojej liście mam swojego ulubieńca - podkład Bourjois :) Niezawodny, bardzo lubi się z moją skórą i od lat dobrze mi służy. Nowością i wielkim odkryciem w 2018 roku był dla mnie wałek jadeitowy, bez którego już nie wyobrażam sobie życia ;) Dowiedziałam się o nim z tej stronki: http://beautylovin.pl/walek-jadeitowy/
OdpowiedzUsuńKorzystam z podobnego zestawu, super sa ;)
OdpowiedzUsuńMinął już przeszło rok od publikacji artykułu. Tymczasem rok w branży kosmetycznej to sporo czasu. Wiem o tym doskonale ponieważ od kilku lat jestem konsultantką Oriflame. To całkiem dochodowe zajęcie. Dla chętnych chcących dołączyć do grona konsultantek polecam link https://www.swedishconcept.pl/jak-zostac-konsultantka-oriflame .
OdpowiedzUsuńJa mam swoj ulubiony podkład od dwóch lat i nie zamierzam go zmieniać :) Obecnie szukam kosmetyków na worki pod oczami. Dzisiaj trafiłam na ten artykuł https://magazyn.ceneo.pl/artykuly/Worki-pod-oczami-5-najlepszych-kosmetykow-ktore-pomoga-sie-ich-pozbyc i chyba zamówię jeden z proponowanych kosmetyków. Może akurat pomoże mi rozwiązać problem.
OdpowiedzUsuńSynchroline, Hydratime Plus - to jest to. Super nawadnia skórę. Ostatnio natrafiłam na inny ciekawy produkt firmy Faberlic.
OdpowiedzUsuńSuper artykuł. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń