stycznia 18, 2019

Ulubieńcy kosmetyczni 2018 | Makijaż + pielęgnacja



Rok 2018 dobiegł końca, czas więc na ulubieńców minionego roku. Większość z nich to kosmetyki do makijażu, jeśli natomiast chodzi o pielęgnację to niestety, nie był to zbyt udany rok i nie wiele kosmetyków naprawdę mnie zachwyciło... Sami jednak zobaczcie co znalazło się na mojej liście najlepszych kosmetyków 2018 roku.




Bourjois, Podkład Healthy Mix

Podkład znam tylko w nowej wersji, a ta całkowicie mi się sprawdza. Jest lekki i jak na swoją formułę całkiem ładnie kryje. Nie jest to jakieś super krycie, ale na co dzień całkowicie mi wystarcza. Polubiłam go za naturalne i rozświetlające wykończenie oraz za to, że nadaje się zarówno do suchych partii twarzy (nie podkreśla suchych skórek), jak i mieszanej. Posiadam odcień 51, który wpada w żółte tony – brak tu różowych, pomarańczowych czy szarych pigmentów.

Laura Mercier, Translucent Powder

Ze względu na wysoką cenę bardzo długo zastanawiałam się nad jego kupnem. W końcu udało mi się go kupić w Douglasie w promocyjnej cenie. Nie dziwią mnie zachwyty nad tym pudrem, bo jest naprawdę godny uwagi. Nie podkreśla zmarszczek i pięknie wygładza nierówności cery. Nie wysusza skóry oraz dobrze utrwala makijaż.

Lovely, Kryjący korektor w płynie 04 Vanilla

Nareszcie pojawił się korektor, który naprawdę jest kryjący! Nie obciąża skóry pod oczami, nie wysusza jej, a jego mała ilość wystarczy, aby zakryć zasienienia. Fajnie sprawdza się także na twarzy – do przykrycia niedoskonałości lub rozjaśnienia wybranych partii. Do tego jest bardzo wydajny. Kupiłam go z ciekawości na promocji 2+2 w Rossmannie jesienią. Używając go codziennie dopiero teraz zauważam, że powoli się kończy.



Colourpop, cienie pojedyncze i paleta You Had Me At Halo

Chociaż na początku nie byłam przekonana do jakości palety Colourpop, to przyznaję, że właśnie po nią sięgałam w tamtym roku najczęściej. Przekonała mnie neutralna kolorystyka i łatwość, z jaką wykonuję się nią dzienny, „szybki” makijaż. Poza tym uwielbiam ich pojedyncze cienie, nie są aż tak „suche” i dłużej trzymają się na powiece.

My Secret, Matt eyeshadow 505 oraz Kobo, Mono Eyeshadow 128

Oprócz brązów, neutralnych fioletów i złotych kolorów muszę mieć w swojej kolekcji czarny i beżowy, matowy cień. Wstyd się przyznać, ale ten z Kobo mam już chyba ze 2 lat... i nadal jest świetny! Bardzo czarny, matowy i trwały. Kiedy nie używam eyelinera sięgam po ten cień, aby zaznaczyć linię rzęs. Pojedyncze cienie My Secret znam od dawna i bardzo je lubię, a odcień 505 jest ze mną najdłużej. Przede wszystkim ma bardzo dobre krycie, dzięki czemu tworzy świetną bazę pod inne cienie.



Eveline, Tusze do rzęs

Po kilkuletniej przerwie na nowo odkryłam tusze do rzęs marki Eveline. Przez większość roku po każdej skończonej buteleczce kupowałam inny rodzaj maskary tej marki i tylko raz się zawiodłam. O dziwo tusze szybko nie wysychają czego się obawiałam. Tusze są tanie, ale ich jakość przewyższa nawet o wiele droższe tusze np. Sin Skin czy Loreal.


Maybelline, Color Sensational 250

Nigdy nie spodziewałam się, że wrócę do „zwykłych” pomadek. Jednak pod wpływem impulsu sięgnęłam po pomadkę Maybelline (Tak! znów na promocji 2+2) i zakochałam się. Kolor 250 jest idealnym nudziakowym, ciemnym różem. Trochę przybrudzony, trochę wpadający w ciepłe tony. Ciężko jest opisać jej kolor, bo na każdym wygląda inaczej. Pięknie pachnie i nie jest zbytnio trwała, jednak jeśli szukacie czegoś na co dzień nie koniecznie w macie, to polecam odcień Mystic Mauve .

Eveline, Matt Magic Lip Cream 01

Do tej pory królowały u mnie pomadki Golden Rose. Co mnie przekonało do pomadek Eveline? Ich kremowa, lekka konsystencja, a przy tym idealne krycie. Płynne pomadki Eveline mają bardzo precyzyjny aplikator, którym dużo łatwiej wyrysować usta, poza tym gama kolorystyczna bardzo trafia w mój gust.

Golden Rose, Soft & Matte Creamy Lip Color 101

Znowu mamy tu matową pomadkę o konsystencji musu. Pomimo że kolor jest chłodny, to twarz nie wygląda trupio i blado. Trwałość gorsza od standardowych płynnych pomadek Long Stay, aczkolwiek noszą się lżej i przyjemniej na ustach,


Pędzle Jessup i Zoeva

Żałuję, że pędzle Jessup nie pojawiły się kilka lat temu (a przynajmniej Ja o nich nie wiedziałam). Są świetną alternatywą dla droższych pędzli i jeśli jeszcze się wahacie, to polecam osobny wpis, gdzie porównałam je do pędzli Zoeva. Wracając do ulubieńców, pośród wielu modeli pędzli wśród najlepszych z najlepszych znalazły się 2 modele : 221 i 231. Gdy bardzo się spieszyłam byłam w stanie wykonać kompletny makijaż oka tylko tymi dwoma pędzlami: jednym koncentrując cień w danym miejscu, drugim rozetrzeć jego granicę.

GlamShop, sztuczne rzęsy

W tamtym roku stałam się posiadaczką przepięknych rzęs Glamlash. Modele, które posiadam to „Naturalne” i „Kocie”. Ładnie i naturalnie wyglądają na oku w makijażu dziennym i wieczorowym.



Garnier, Odświeżający tonik z winogronem

Tonik dedykowany jest cerze normalnej i mieszanej, ale nawet wtedy, gdy moja skóra była podrażniona i sucha dawał potrzebne ukojenie. Bardzo przyjemnie odświeża i oczyszcza skórę, a do tego pięknie pachnie.

Synchroline, Hydratime Plus

Nigdy żaden krem tak dobrze nie nawodnił i nie nawilżył mojej skóry. Urzekł mnie dodatkowo bardzo lekką formułą, która nie zapchała mojej skóry. Poprzedniej zimy borykałam się z lekkim podrażnieniem, prawdopodobnie spowodowanym wysuszeniem cery, a ten krem w szybkim czasie przywrócił mojej skórze równowagę.

The Ordinary, Peeling kwasowy AHA 30% i BHA 2%

Skuteczny peeling, którego działanie zauważyć można już po pierwszym zabiegu. Rozjaśnia cerę, poprawia jej koloryt, odblokowuje i zmniejsza widoczność porów (a na tym zależało mi najbardziej w momencie kupowania peelingu). Miłym zaskoczeniem było rozjaśnienie mniejszego przebarwienia na czole, które towarzyszy mi od kilku lat. Poza tym peeling jest wydajny i w przystępnej cenie, na pewno kupię go ponownie, gdy skończę pierwszą buteleczkę.



Organic Shop, Peeling do ciała

Najlepszy drogeryjny peeling jakiego do tej pory używałam. Pisałam już o nim na blogu, dlatego nie będę się rozpisywać i odsyłam Was tutaj :)



Milk Shake, Incredible milk kuracja regenerująca bez spłukiwania

Jako osoba z cienkimi włosami w kosmetykach szukam pielęgnacji bez obciążenia. To właśnie otrzymałam stosując odżywkę bez spłukiwania marki Milk Shake. Oczywiście nie jest to odżywienie na poziomie maski, ale to jedyna odżywka bez spłukiwania, która sprawia, że włosy są miękkie, łatwiej się rozczesują i nie powoduje szybkiego przetłuszczania. Nie mogłabym też nie wspomnieć o zapachu odżywki. Jeśli jesteście fankami słodkich, karmelowych cukierków, to odżywka Was zachwyci :)

Bioelixire, Jedwab z witaminą B5

Serum używam od prawie roku do zabezpieczania dolnych partii włosów i na początku nie byłam do niego przekonana. Nie widziałam znaczących efektów na włosach poza ich nabłyszczeniem. Jednak miesiąc temu zdałam sobie sprawę, że ostatnio odwiedziłam fryzjera prawie rok temu i od tamtej pory nie mam ani jednej rozdwojonej końcówki. Używam go zamiennie z odżywką Milk Shake i jestem pewna, że to ten duet tak pozytywnie wpłynął na stan włosów przez ostatni rok.


Znacie któregoś z moich ulubieńców? Piszcie, co Was najbardziej zachwyciło w minionym roku.

10 komentarzy:

  1. Peelingi OS bardzo lubię, chooociaż mam wrażenie, że te większe wersje mają lepsze zapachy. Z tych mniejszych nie trafiłam jeszcze na zapach, który by mi odpowiadał :) Tusze Eveline też bardzo często kupuję i jeszcze nie miałam takiego, któryby mi się nie sprawdził :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam jeszcze okazji sprawdzić tych większych wersji, ale przyznam, że nazwy mają zachęcające :)

      Usuń
  2. Też mam słabość do tuszy z eveline - fajne są:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cienie Kobo uwielbiam, a z Colourpop mnie kuszą :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Na Twojej liście mam swojego ulubieńca - podkład Bourjois :) Niezawodny, bardzo lubi się z moją skórą i od lat dobrze mi służy. Nowością i wielkim odkryciem w 2018 roku był dla mnie wałek jadeitowy, bez którego już nie wyobrażam sobie życia ;) Dowiedziałam się o nim z tej stronki: http://beautylovin.pl/walek-jadeitowy/

    OdpowiedzUsuń
  5. Korzystam z podobnego zestawu, super sa ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Minął już przeszło rok od publikacji artykułu. Tymczasem rok w branży kosmetycznej to sporo czasu. Wiem o tym doskonale ponieważ od kilku lat jestem konsultantką Oriflame. To całkiem dochodowe zajęcie. Dla chętnych chcących dołączyć do grona konsultantek polecam link https://www.swedishconcept.pl/jak-zostac-konsultantka-oriflame .

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam swoj ulubiony podkład od dwóch lat i nie zamierzam go zmieniać :) Obecnie szukam kosmetyków na worki pod oczami. Dzisiaj trafiłam na ten artykuł https://magazyn.ceneo.pl/artykuly/Worki-pod-oczami-5-najlepszych-kosmetykow-ktore-pomoga-sie-ich-pozbyc i chyba zamówię jeden z proponowanych kosmetyków. Może akurat pomoże mi rozwiązać problem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Synchroline, Hydratime Plus - to jest to. Super nawadnia skórę. Ostatnio natrafiłam na inny ciekawy produkt firmy Faberlic.

    OdpowiedzUsuń
  9. Super artykuł. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń