Kilka
miesięcy temu podzieliłam się z Wami moim planem pielęgnacyjnym
na jesień. Wśród postanowień znalazło się olejowanie
twarzy, ciała i włosów, które kontynuowałam również
zimą. Jednym z moich faworytów wśród olejków
został olej z dzikiej róży. Ze względu na swoje właściwości
i wszechstronność stosuję go aż do teraz i nie spodziewałam się,
że stanie się kluczowym elementem w mojej pielęgnacji. O tym, dla
kogo i dlaczego warto poznać olejek z dzikiej róży
przeczytacie w dalszej części posta.
Olejek z dzikiej róży – właściwości:
Olejek
pozyskiwany jest z nasion owoców dzikiej róży, jednak
jego zapach w niczym nie przypomina zapachu kwiatów, do jakich
jesteśmy przyzwyczajeni. Kolor również może początkowo
budzić wątpliwości, jednak autentyczny olejek powinien posiadać
charakterystyczną, intensywnie pomarańczową lub żółtą
barwę. Olejek bogaty jest w witaminę C, która ma bardzo
szerokie spektrum działania: antyoksydant - spowalnia proces
starzenia, wzmacnia naczynia krwionośne oraz rozjaśnia skórę.
Także obecne w olejku polifenole pełnią rolę przeciwutleniaczy, a
wielonienasycone kwasy tłuszczowe regenerują naskórek i
poprawiają jego nawilżenie. To właśnie kwasy omega-6 i omega-3
sprawiają, że olejek nie zapycha porów. Olej zawiera również
liczne minerały, witaminy z grupy B i witaminę E.
Do jakiej cery?
Cera
dojrzała: zwiększa elastyczność i jędrność skóry.
Cera
szara, zmęczona: przyspiesza regeneracje komórek, poprawia
koloryt oraz wygładza skórę.
Cera z
przebarwieniami, bliznami: spłyca drobne blizny oraz wyrównuje
koloryt.
Cera
mieszana, tłusta: olejek nie zapycha skóry, działa
przeciwzapalnie, łagodzi podrażnienia i przyspiesza gojenie skóry.
Cera
naczynkowa, wrażliwa: nie powoduje podrażnień, wzmacnia naczynia
krwionośne.
Cera
sucha: zapobiega utracie wody z naskórka.
Skóra
kobiet w ciąży: jest bezpieczny dla kobiet w ciąży. Stosowany
regularnie jest również pomocny w walce z rozstępami.
Skóra
wokół oczu: nawilża i zapobiega powstawaniu zmarszczek, nie
podrażnia delikatnej skóry pod oczami.
Bioamare Olej z dzikiej róży
Buteleczka
posiada bardzo przeze mnie lubiany kroplomierz. Przy wszystkich
płynnych kosmetykach jest to bardzo wygodne rozwiązanie, dozujemy
odpowiednią ilość olejku, nie brudząc przy tym buteleczki i
otoczenia (ze względu na mocny, pomarańczowy kolor olejek może
barwić, dlatego pipetka ma tym bardziej duże znaczenie). Zapach
jest specyficzny i wiem, że dziwnie to zabrzmi, ale porównałabym
go z kwaśnym smakiem świeżej żurawiny ;) Przejdźmy do działania.
Olejek naprawdę radzi sobie ze świeżymi bliznami i pamiątkami po
niedoskonałościach. Skutecznie przyspiesza regeneracje skóry
i gojenie się małych ranek i strupków. W walce z
przebarwieniami też daje radę, ale wszystko zależy od rodzaju i
wielkości zaczerwienienia. Ja miałam parę pozostałości po
głębokich zaskórnikach i uporał się tylko z tymi
najświeższymi. Olejek stosuję na noc, czasami samodzielnie, a
czasami z kwasem hialuronowym lub kremem. Po przebudzeniu skóra
jest wygładzona, nawilżona i bardziej miękka. Olejek nie zostawia
tłustej warstwy, szybko się wchłania i nie powoduje powstawania
zaskóników.
Co
myślicie o olejku z dzikiej róży? Stosujecie czy może
używacie kosmetyków, w których występuje?


Ostatnio zakochałam się w olejku z pestek moreli. O tym prezentowanym przez Ciebie nie słyszałam wcześniej...
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)
Olejek z pestek moreli jest również bardzo wszechstronny i ma genialne właściwości, zresztą bardzo podobne do olejku z dzikiej róży :)
Usuńja nie mogę zbyt wielu kosmetyków używać, mam swoje ścisłe grono, które mnie nie uczula a jednocześnie pomaga, znaleźć dla mnie porządne kosmetyki, jest niezwykle trudne... Stosuję cetaphil em do mycia codziennie, i jeszcze balsam do ciała tej firmy, bo przy łuszczcy musze się pilnować.
OdpowiedzUsuńRozumiem, przy takich chorobach jak łuszczyca lepiej trzymać się sprawdzonych kosmetyków do pielęgnacji ;)
Usuń