Drogeryjne,
dobrej jakości kosmetyki kolorowe przestały już kojarzyć się z
drogimi markami (przynajmniej w moim przypadku). Wchodząc do
drogerii to właśnie szafy tańszych marek przykuwają moją uwagę
w pierwszej kolejności, bo ich jakość coraz bardziej mnie
przekonuje. Wiosną marka Wibo wypuściła kilka produktów, o
których zdążyło zrobić się już głośno. Zobaczcie,
które z nich znalazły się w mojej kosmetyczce.
Wibo, Marshmallow Sweet Kissing Powder
Czyli
słodki puder do twarzy i ciała, który faktycznie przy
aplikacji ma bardzo słodki, waniliowy zapach. Puder jest
transparentny, ale w dużej ilości może pozostawić białe plamy,
więc do bakingu raczej się nie nada. Nałożony pędzlem daje
bardziej naturalny i mniej matowy efekt, niż w przypadku gąbeczki.
Do aplikacji może też służyć załączone coś przypominające gąbkę - puszek,
który moim zdaniem nie nadaje się do niczego. Z założenia
jest to produkt matujący i fixujący przeznaczony do każdego typu
cery. Trochę ciężko jest się z tym zgodzić, bo właściwości
matujące jakie posiada będą najbardziej odpowiadać cerze
mieszanej, nawet suchej, a nie tł€stej. Na mojej twarzy ładny, satynowy mat
zachowuje się przez ok. 6,7 godzin. Na czole, które jest
bardziej tłuste wytrzymuje 2 godziny mniej, więc i z trwałością u niego słabo. Puder ma także
zmniejszyć widoczność porów, ale ja nie zauważyłam
takiego efektu. Największym minusem jest tutaj kartonowe,
nieporęczne opakowanie.
Ogólnie
jestem zadowolona, puder jest lekki i daje zdrowe, ładne
wykończenie, które świetnie wpasowuje się w mój
makijaż wiosenny i letni.
Wibo, I choose What I Want: bronzery i rozświetlacz
Kolekcja
wkładów do palety Wibo zawiera 2 pudry : bananowy i fixujący,
2 bronzery, 2 odcienie róży i 3 holograficzne rozświtlacze w
różnych kolorach. W sklepie testery bronzerów zrobiły
na mnie największe wrażenie i nie mogłam zdecydować się tylko na
jeden. Odcień 01 Sweet Coffe to jaśniejszy, idealny dla bladziochów
bronzer do konturowania. Nadaje skórze naturalny cień. Odcień
02 jest ciemniejszy, ale zarówno osoby o jasnej i o
ciemniejszej karnacji będą z niego zadowolone. Chestnut jest nieco
bardziej ciepły niż Sweet Coffe, ale bez pomarańczowych tonów.
Oba bronzery są dobrze napigmentowane przy czym łatwo się
rozcierają, można nimi bez większego wysiłku podkreślić wybrana
partie twarzy. Są trwałe i nie blakną, nawet podczas upałów
wytrzymują długie godziny.
Rozświetlacz
HD Shimmer nr 2 Emerald Mist daje niebieską poświatę i wybrałam
go z myślą o makijażu oczu. Ma w sobie małe drobinki brokatu, ale
po wpracowaniu go skórę daje piękną niebiesko błękitną
taflę. Ciekawostką jest to, że wkłady z kolekcji również
pachną. Nie jest to tak słodki i intensywny zapach jak w przypadku
pudru. Dopiero z bardzo bliska wyczuwam subtelny, kwiatowy, przyjemny
zapach. Dodatkowo są to produkty nie testowane na zwierzętach i bez
dodatków parabenów. Co do minusów, to wkłady
nie są magnetyczne (jak na początku myślałam). Jeśli chcemy
stworzyć z nich paletę to musimy kupić również paletę z
tej samej kolekcji.
![]() |
| Niestety ciężko jest oddać na zdjęciu niebieską poświatę rozświetlacza. |
Dajcie
znać czy skusiliście się na coś z tej kolekcji. Jestem też
ciekawa czy macie swoje sprawdzone tańsze kosmetyki lub marki?



Tańsze nie zawsze znaczy gorszej jakości - mam kilka sprawdzonych hitów za mniej niż 20zł ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)
Zgadzam się z Tobą. Fajnie, że mamy obecnie wiele takich produktów do wyboru :)
UsuńTen puder strasznie mi się podoba, ma fajną szatę graficzną :) Szkoda, że nie do końca wygodną :P
OdpowiedzUsuńUbolewam nad tym opakowaniem za każdym razem gdy po niego sięgam ;)
Usuń