Kilka postów temu podawałam
przepisy z udziałem marchewki i robionego z niej maceratu: Naturalna opalenizna czyli macerat z marchwi.
Do tych kilku ulubionych dołączył właśnie peeling :) Po zmieloną
kawę sięgam zawsze gdy potrzebuję dobrego wygładzenia skóry
i jest to mój ulubiony peeling. Kiedyś używałam tylko
samych ziarenek. Obecnie fusy tworzą bazę, w której w
zależności od potrzeb skóry ląduje coś ekstra. Poniższy
przepis z pomocą kilku dodatkowych składników sprawia, że
skóra staje się odżywiona, nawilżona i odzyskuje zdrowy
kolor.
Poprawiający kolor skóry peeling kawowy
Bazą peelingu jest kawa, która
jak wiadomo cudownie ujędrnia skórę i walczy z cellulitem.
Już same fusy z kawy poprawiają mikrokrążenie oraz złuszczają
naskórek i szczerze powiem, że żaden sklepowy peeling nie
jest w tym tak skuteczny. Olej kokosowy pozostawia na skórze
warstwę, która nawilży skórę i sprawi, że użycie
balsamu po peelingu nie będzie już potrzebne. Odżywienie i piękny
odcień skóry zapewni marchewka. Przy odpowiednim masażu taki
peeling ciała jest bardzo intensywny i można go wykonać
maksymalnie 1 raz w tygodniu.
3 pełne łyżeczki zmielonej kawy
3 łyżeczki nierafinowanego oleju
kokosowego
1 łyżka startej marchewki lub łyżka
olejku/maceratu z marchwi
1. Kawę zaparzyć w małej ilości
wody (tak, aby tylko przykryć ją wodą). Ostawić, aż przestygnie.
2. Dodać olej kokosowy i startą na
małych oczkach marchewkę. Wymieszać do rozpuszczenia oleju
kokosowego i odstawić na 10 minut.
3. Podczas peelingu można wykonywać
delikatny masaż (kolistymi ruchami zawsze w kierunku serca).
Próbowałyście peelingu z kawy?
Czy może wolicie stosować gotowe peelingi dostępne w sklepach?


Ogólnie muszę w końcu zrobić peeling z kawy :D
OdpowiedzUsuńDo ciała jest najlepszy ;)
UsuńCzego jak czego, ale kawy to u mnie nie brakuje. Muszę spróbować!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)