Choć za oknem niektórzy z nas
mają już zimę, to chcę Wam pokazać efekty zabawy z niezwykle
ciepłą paletą Morphe Brushes (recenzja tutaj). Cieni używam
praktycznie codziennie i mam na nią wiele pomysłów, ale
ciągle brakuje mi czasu lub dobrego światła. Mimo wszystko mam
nadzieję, że jeszcze nie raz pojawi się post makijażowy z jej
udziałem ;)
Na całą powiekę nałożyłam
korektor. W załamaniu powieki roztarłam cienie „Contour” i
„Stone” (1). Tymi samymi cieniami pokryłam dolną powiekę. Na
zewnętrzny kącik oka trafił ciemniejszy, piękny brąz o nazwie
„Brunette” (2). Następnie sięgłam po ognisty „Fire” (3) i
nałożyłam go obok brązu, delikatnie rozcierając ku środkowi
powieki. Płaskim pędzlem wymieszałam ze sobą błyszczące cienie
„Sauce” oraz „Rustic” (4) i pokryłam resztę powieki
pozostawiając czysty wewnętrzny kącik, który z kolei
rozświetliłam złotym odcieniem o nazwie „Pure” (5). Odrobinę tego
samego cienia wklepałam palcem na środek powieki. Na koniec beżowym
cieniem dokładnie roztarłam wszystkie granice. Górną linię
rzęs podkreśliłam czarnym cieniem „Whiz” (6), a resztkę cienia,
który został na pędzelku roztarłam na dolnej powiece. Na
dolnej i górnej linii wodnej narysowałam czarną kreskę.
Rzęsy pomalowałam tuszem i dokleiłam sztuczne.
UŻYTE KOSMETYKI:
Baza: Catrice, Korektor w płynie 005
Brwi: Golden Rose, Longstay nr 101
Cienie : Morphe Brushes 35OS 2, Inglot
353
Kredka: Loreal, Color riche le khol nr
101
Tusz: Maybelline, Lash sensational


Ależ to bosko wygląda!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)
Cudowne połączenie kolorów :)
OdpowiedzUsuń