Kontynuując temat kosmetycznych
nowości dzisiaj chcę opowiedzieć o pewnym podkładzie. Jak widać
po tytule jest to podkład AA, który z założenia ma nadawać
skórze świeżość, dobre krycie i zapewnić trwały makijaż
twarzy. Muszę Wam powiedzieć, że zawsze wolałam wybierać
podkłady w szklanych buteleczkach z szaf makijażowym. Może to
dlatego, że fluidy w tubkach kojarzą mi się z moimi makijażowymi
początkami, kiedy to właśnie podkłady w takiej formie były
najłatwiej dostępne... w kiosku. Do tego mały wybór
odcieni, najczęściej pomarańczowych... Od tamtej pory nie mam
zaufania do podkładów w tego typu opakowaniu, ale ciekawość
wzięła górę. Zobaczmy czy moje uprzedzenia są słuszne czy może coś w tej kwestii się zmieniło.
AA Vegan, Podkład kryjąco – witalizujący
Mój odcień to najjaśniejszy
numerek 103. Ogólnie podkład występuje tylko w 4 odcieniach
i jest to zdecydowanie mały wybór. Na plus mogę powiedzieć,
że wszystkie mają bardzo ładne żółte podtony i nie zrobią
z twarzy pomarańczki. W ofercie marki jest jeszcze wersja matująca
do cery tłustej, również o żółtych i beżowych
odcieniach. Konsystencja jest bardzo gęsta i trzeba trochę
popracować aby ładnie go wtopić z cerą. Ponarzekam tutaj trochę
na aplikację podkładu, bowiem sprawiło mi to trochę problemu.
Podczas aplikacji gąbka robi dziury i bardzo brzydko rozprowadza
fluid, natomiast pędzel flat top robi lekkie smugi. Najlepszym
sposobem na niego w moim przypadku jest płaski pędzel lub po prostu wklepanie
palcami. Pomimo gęstej konsystencji podkład jest lekki i nie
zapycha. To co w nim najbardziej lubię to zdrowa, rozświetlona
skóra czyli ostatnio moje ulubione wykończenie. Krycie
również jest zadowalające, ale pod warunkiem, że nie
wyskoczą mi większe niespodzianki, które wymagają użycie
korektora. Podkład można dokładać i zwiększać jego krycie, ale pod warunkiem, że dodamy go w małej ilości.
Podsumowałabym ten podkład jako
lepszy krem BB, który sprawdzi się u osób z cerą
normalną, suchą i lekko dojrzałą. Wyrównuje kolor skóry,
a przypudrowany przetrwa letnie upały. Nie spodziewałam się po nim
cudów, ale jak na moje uprzedzenia to sprawdził się nieźle
:)
Pamiętacie swój pierwszy
podkład? Miałyście jakieś przygody w swoich makijażowych
początkach?



